logo

Wszystkie pola są wymagane.









Pan musiał przejechać na czerwonym

Poniżej opis zdarzenia, które spotkało mnie kilka miesięcy temu.

Jechałem ul. X przez skrzyżowanie z ul. Y, prosto w kierunku ul. Z. Partol Policji stał w tym czasie na przeciwbieżnym pasie ruchu z zamiarem skręcenia w lewo, w kierunku salonu samochodowego, przecinając mój kierunek ruchu – nie widział mojej sygnalizacji świetlnej. Wjeżdżając na skrzyżowanie zauważyłem zmianę świateł , zapalił się żółty sygnalizator. Podjąłem decyzję żeby kontynuować jazdę, co jak nadal jestem przekonany było najlepszą decyzją w tej sytuacji  – nawierzchnia nie była sucha, uznałem więc że gwałtowne hamowanie w takich warunkach może spowodować więcej szkód niż korzyści. Zresztą zgodnie z przepisami kontynuowanie jazdy na żółtym świetle jest dopuszczalne, jeżeli  gwałtowne hamowanie mogłoby doprowadzić do zagrożenia ruchu. Ponadto  moja żona która jechała ze mną jest w 7 miesiącu ciąży; nie chciałem więc gwałtownym hamowaniem doprowadzać do sytuacji niewskazanych dla niej i dziecka. Kilkaset metrów dalej zostałem dogoniony przez patrol i ukarany mandatem. Powodem udzielenia mandatów było przekonanie o tym że „musiałem przejechać na czerwonym świetle”, ponieważ w momencie kiedy wjeżdżałem na skrzyżowanie na pasie na którym stał radiowóz zapaliło się żółte. Policjanci niestety nie chcieli udać się na miejsce zdarzenia żeby sprawdzić czy to nie jest wina sygnalizacji. Poinformowałem policjantów o tym że będę sprawdzał działanie sygnalizatora żeby wykluczyć błąd (i okazało się że rzeczywiście jest bardzo krótki odstęp pomiędzy jednymi i drugimi światłami) i zapytałem czy będę mógł odwołać się od podpisanego mandatu jeżeli okaże się że miałem rację, funkcjonariusz który wystawiał mandat odpowiedział twierdząco że tak mogę odwołać się w sądzie.

W tej jednej sytuacji funkcjonariusze popełnili dwa rażące nadużycia:
ukarali mandatem na podstawie własnych przypuszczeń – czyli założyli że jestem winny i koniec (co jest niezgodne z konstytucją RP, która zakłada domyślną niewinność osoby dopóki nie zostanie jej udowodniona wina na podstawie dowodów)
oświadczyli nieprawdę mówiąc że mogę odwołać się od mandatu w sądzie grodzkim– przepisy że podpisanie mandatu jest równoważne z przyznaniem się i nie ma odwołania - na drugiej stronie mandatu jest to zresztą napisane (nigdy nie czytali?)


Złożyłem pismo z odwołaniem do Komendy Miejskiej, ale nawet nie zostało przyjęte - mandat musiałem zapłacić.

Wnioski są następujące:
- niestety nie można wierzyć funkcjonariuszom
- jeżeli masz wątpliwości czy przyjąć mandat, wybierz sąd grodzki, ale wcześniej postaraj się udokumentować zdarzenie – zrób zdjęcia, nagraj swoją rozmowę z funkcjonariuszami. Słyszałem o wielu przypadkach zmiany zeznań przed sądem.